Deftones – Passenger

I raz będzie płacz
A raz będzie śmiech
Pakuje się w to samo gówno
Ale teraz wiem ze mi się uda
Będę się cieszyć
Tylko jak długo ?

Znów zapamiętuje kolor czyjś oczu
Rozmyślam jaki smak mają usta
Chciałabym wtulić się w ciebie
I zapomnieć …
wiem że nie długo tak właśnie będzie

Jak to teraz wszystko wygląda … nie wiem … nie istnieje … wszystko tak dziwne … tak nie rzeczywiste … tak dobre było do chwili … w której zaczęłam płakać … a teraz siedzę i nie wieże że mogłam się tak cieszyć … a teraz siedzę i nie dowierzam że było tak dobrze … bo już wiem że wszystko się posypie … choć powinno być odwrotnie … nie płakałam po tobie … po nim będę płakać … już wiem że to kolejny raz kiedy popełniam ten sam błąd … zaczynam wchodzić pod górę od nowa … a potem będę spadać … a jednak chce się wspiąć tam … chce się cieszyć choć to miało by być krótkie … znowu chce popełnić ten cholerny błąd … bo znowu wiem co to znaczy się cieszyć …
Mówisz do mnie … dzięki tobie potrafię być szczęśliwa …

I kiedy po raz kolejny noc zapada
Płynie łza
Tak dawno już nie płakałam
Nie chciałam tego
Ale znów jest za późno
I teraz będę siedzieć i myśleć
Siedzieć i płakać
I to tak w kółko jak taka zabawa
Tyle ze nie na śmiechu polega
Lecz na płaczu …